piątek, 9 marca 2012

Michael Buble w Berlinie :-)

 Widok z hotelu. Niemiecko.
 Pierwszy duży budynek po wyjściu z hotelu. Też niemiecko.
 Duuuużo rowerów, brak przejść dla pieszych na mniejszych uliczkach. Niemiecko?
 Różowe rurrrry przez pół miasta. Trochę Ostrowsko ;-)
witryny sklepowe
 
Gołąb. a to ciekawe, bo niemiecki.
 wieża telewizyjna gdzieś daleko. Karl Marx Alee
 i jakieś budynki których nie znam
i kolejne których nie pamiętam
 i słup ogłoszeniowy i pamiątkowe zdjęcie ze słupem. a co, u nas takich nie ma :->
 ładne niebo.
 bożonarodzeniowe jarmarki na Alexanderplatz
 tenże sam plac
 i znów :-)
 i wieża telewizyjna.
 i stoiska z cudami świątecznymi.
 i kolejne. Piękne!
i po pierwszym tej zimy śniegu i gradzie piękne, błękitne niebo, słonko i trochę chmur :-)
 kometa nad doliną muminków ;-)
 Gendarmenmarkt Berlin
 to tutaj za parę chwil wyjdzie na scenę Michael Buble, zaśpiewa 4 piosenki powie nara i pójdzie na spotkanie z nami ;-)
 tak, to tu. jeszcze czekamy ;-)
 uwielbiam takie kolorowe małe drewniane ptaszki :-)) w tym roku zima była lżejsza, więc sikorek potrzebujących było jakby mniej, więc obserwowania ptakóww też jakby mniej udane. cóż, mam teraz innego czarnopiórego na oku :-))
 Cudowne!
 Michael Buble :-))
 Michael Buble :-))
 Michael Buble :-))
 spotkanie z Michaelem Buble :-)
no i my. z wyżej wymienionym Michelem ;-)
spotkanie miało miejsce 5 grudnia, zebrałam się dopiero teraz, bo duuużo rzeczy wydarzyło się po drodze :-)
dziś są kolejne urodziny kavenawe. 7? 8? nie pamiętam:-) 
wiem jedno. 
Marzenia się spełniają!

ale więcej o tym innym razem :-)

sobota, 26 listopada 2011

Liście za Michaela Buble'a!

 :-) dwa klony. od Ani. I pisaczki. Poznańskie.
 Majkel Majkel. Po mojemu.
 I'm lucky I know but I want to go home. Mój ulubiony kawałek. Moja mała inspiracja i mały podnośnik na duchu, kiedy jest źle.
I coś, co absolutnie mnie zszokowało :-)) 11 listopada. Dwa telefony. Mega dużo rogali. Myślałby kto, że to za duża ilość cukru. Ale nieee! to emocje, których nie da się opisać. To dzikie drżenie rąk i napięcie, oczekiwanie, chwile zwątpienia a w końcu niesamowita radość! Dobrze, że Kruczek był akurat na herbatce, bo gdyby nie on, spadłabym z krzesła. 5 razy.

Drogi M z Radia Zet - Dziękuję! you made my day! :-))

Berlinie, Michaelu Buble - przybywam! ;D

Rybki wpływają na wszystko





czwartek, 10 listopada 2011






Z Krzyśkiem leśne spacery

Ostatnie promienie listopadoweg słońca wykorzystaliśmy do maksimum. Teraz księżyc spowija gęsta mgła, nie widać nawet Jowisza, który zazwyczaj dumnie wisiał ponad domami. Nie widać już błękitu nieba. Przed nami miesiące depresyjnych klimatów...
 niekończące się połacie śniegu, który skrzypiąc pod stopami będzie wdzierał się do butów i pod szale. Który zaczerwieni nam policzki i przeraźliwym zimnem spali nam dłonie.
Ale póki co jest jesień. Soczysta, full-color jesień. Bez deszczu, bez przesadnych podmuchów wiatru, bez mrozu i wszystkich innych 'niepożądanych' jesiennych atrakcji. Taką jesień lubię. I niech mi ktoś spróbuje marudzić, że jesień to taka brzydka pora roku. Im dłużej chodzę po tym świecie tym bardziej podoba mi się to, co mnie otacza. Nawet śnieg i zima, która zabiera życie i kolory temu, co dookoła. Mimo tego, albo właśnie dlatego uwielbiam zimę. Za to chwilowe oderwanie od dzikiego pędu i dzikiej energii. To dobry czas na odpoczynek z kubkiem gorącej herbaty.
 
Co do zdjęć... fajnie :-) tzn. było mniej fajnie, jak mi przypadkiem ów strzykawka wypadła z kieszeni na przystanku, alee.... ;-)
 Pomimo tego, popołudnie spędzone bardzo pozytywnie.
co prawda z tej miejscówki przegonił nas jakiś dziwny odgłos, ale jak na nieustraszonych poszukiwaczy starych walizek przystało - pośmigaliśmy dalej...

http://kavenawe.blogspot.com/ ver. can't touch this.
Wszystkie fotografie i rysunki umieszczane na stronie są własnością autora, wykorzystywanie ich bez zgody będzie ścigane i karane z urzędu :->

  © Blogger template 'Contemplation' by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP